TESTAMENT: ORIGINAL ALBUM SERIES (5CD)

Kup teraz, zapłać później - 4 kroki

Na stronie PayPo sprawdż swoje dane i podaj pesel.

- Opis
- Zapytaj o produkt
- Recenzje
Pięcioletni, wspaniały, wielki okres w historii mistrzów technicznego thrash metalu z Kalifornii, udokumentowany na jednym wydawnictwie. "Original Album Series" pochodzącego z Berkeley i wciąż z powodzeniem działającego zespołu Testament, to pozycja bezwzględnie obowiązkowa dla każdego, kto mieni się być miłośnikiem ostrego grania. Absolutny kanon thrashu!
W kartonowy rękawek zapakowano w kopertach z replikami oryginalnych okładek, pięć albumów studyjnych z lat 1987 – 1992. Płyty powstały w klasycznym składzie Testament, czyli: Chuck Billy, Alex Skolnick, Eric Peterson, Greg Christian i Louie Clemente. Zestaw otwiera jeden z najwspanialszych debiutów w historii metalu "The Legacy" (1987). Z niego pochodzą thrashowe evergreeny do dziś grane przez Testament na koncertach – "Over The Wall", "Alone In The Dark", "First Strike Is Deadly", czy "The Haunting". Dalej kolejna perła w dorobku kapeli z Bay Area, "The New Order" (1988) ze wspaniałymi "Trial By Fire", "Into The Pit" i znakomitym coverem Aerosmith "Nobody's Fault" oraz instrumentalnym cudeńkiem "Musical Death (A Dirge)".
Kolejna płyta w zestawie to nieco mniej agresywna "Practice What Your Preach" (1989), tematycznie mocniej zwrócona w stronę spraw społecznych i politycznych. Poza świetnym kawałkiem tytułowym i "Greenhouse Effect" wyróżnia się piękna ballada "The Ballad". Rok później miała miejsce premiera albumu "Souls Of Black". Nie aż tak udana jak poprzedniczki. Ale kawałek tytułowy oraz "The Legacy" na pewno zasługują na uwagę. Materiał Testament promował na legendarnej dziś trasie "Clash Of The Titans" (ze Slayerem, Megadeth i Suicidal Tendencies). Box zamyka ostatni krążek w klasycznym składzie, czyli "The Ritual". O wiele bardziej komercyjne piosenki nie spotkały się z dobrym przyjęciem. Poziom trzymał w zasadzie "Electric Crown" zilustrowany wideoklipem i może jeszcze "Return to Serenity". Po tej płycie z Testament na kilkanaście lat pożegnał się Alex Skolnick i na zawsze Louie Clemente.